sobota, 3 października 2020

DOMY DWA

 

Uczciwiej byłoby powiedzieć – domki, bo oba, jak na przyjęte standardy, niewielkie.  I, w przeciwieństwie do tych na obrazku, do siebie niepodobne.

Ten pierwszy, większy, niby w mieście, a tak naprawdę na obrzeżu miasta. Za to blisko lasu. Ten drugi, mniejszy, niby wiejski, ale tak naprawdę na obrzeżu wsi. Blisko jeziora, za to daleko od lasu.

Ten pierwszy dom, niby w mieście, ma żółte, ceglane ściany. Ten drugi, niby na wsi, jest drewniany, brązowy, z czerwonym dachem.

Ten pierwszy, miejski, ma kominek. Od dwóch lat nie używany. Zimy ciepłe, no i  smog straszy. Ten drugi, wiejski, nie ma kominka. Za to od czasu do czasu można koło niego rozpalić ognisko.

Ten pierwszy ma taras i trochę otaczającej go przestrzeni. Mocno zadrzewionej. Ten drugi ma werandę i dużo przestrzeni, tylko częściowo zadrzewionej. Za to ma wciąż rozwijający się warzywnik i piękny kwiatowy ogródek.

W tym pierwszym, miejskim, drzewa tworzą mur, zamykający przestrzeń. Siedzi się w zielonej, całkiem zresztą malowniczej klatce, ale wzrokiem za daleko nie sięgniesz. Chyba, że patrzysz w niebo, ale i wtedy czujesz się jak w „studni”. Efekt  znany z dawnej kamienicznej zabudowy.  W tym drugim domu teren jest otwarty, a dom stoi na wzniesieniu. Wzrokiem można ogarnąć pokaźny połać ziemi, a i niebo otwiera się szeroko. I to słoneczne, błękitne; i to szarawe, pochmurne, i to nocne, najbardziej zjawiskowe.

W tym pierwszym domu, z uwagi na wielość ulicznych latarni, gwiazd prawie nie widać. W tym drugim, nocą panują ciemności, czasami wręcz egipskie. Ale kiedy pogoda jest dobra, a niebo czyste, widać na nim gwiazd bez liku i można wpatrywać się w Drogę Mleczną bez ograniczeń.

W tym pierwszym domu, z uwagi na zadrzewienie, sąsiadów bardziej słychać niż widać. W tym drugim – i słychać, i widać. Co i rusz ktoś przechodzi drogą biegnącą wzdłuż płotu, a że życie toczy się na zewnątrz, kontaktów nie brakuje.

A teraz różnica najważniejsza między tymi dwoma domami: w tym pierwszym nieustannie myślę o koronawirusie, w tym drugim o nim zapominam.


Obraz janjf93 z Pixabay

poniedziałek, 14 września 2020

ZAWSZE MOŻE BYĆ LEPIEJ

 


Znajomi, z grupy 60+, coraz częściej skarżą się na ogarniające ich poczucie beznadziei.

- Niewiele pozostało z moich planów na tzw. spokojną starość – stwierdziła sąsiadka. Sąsiadka działkowa, bo to refleksje jeszcze wakacyjne.

Wyobrażała sobie spotkania rodzinne, zwłaszcza te z wnukami, wyjazdy do sanatorium, cotygodniowe kino, bo właśnie zaczęły ją obejmować ulgowe seniorskie bilety. A tu pandemiczna rzeczywistość skrzeczy. Najpierw było przerażenie i wręcz przesadna ostrożność. Potem złość, że tak się dzieje. A na koniec przygnębienie, bo rodzina w trosce o jej zdrowie, skutecznie się odizolowała.

- Dzwonili, a jakże. Nawet za często, bo po każdym takim telefonie jeszcze bardziej czułam się sama i wkurzona - mówi.

Odpadła też ważna rozrywka, na którą liczyła. Przedpołudniowe spacery po galeriach handlowych. Z przyjaciółkami. I wspólna kawa. A może jakiś obiad w restauracji?

Telewizora woli nie włączać, bo nawet jak zrezygnuje z oglądania wiadomości, to i tak zawsze może ją zaatakować jakiś pasek z informacjami, ile to osób zachorowało i ile zmarło.

- A tak się cieszyłam, że należę do szczęśliwego pokolenia, które ominęły wojny i kataklizmy – dodaje.

piątek, 26 czerwca 2020

COŚ SIĘ STAŁO



Stało się. Ludzie przestali się bać koronawirusa. Spotkać na ulicy kogoś w maseczce jest coraz trudniej. Ba, nawet w autobusach maseczki nie są powszechne.

Czuję się głupio, kiedy to w maseczce kroczę po sklepie; kiedy w rękawiczkach sięgam po towary; kiedy staję w kolejce do kasy w przepisowej odległości od tego, kto stoi przede mną, ale nie mam wpływu na to, że ten za mną dystansu nie zachowuje i chucha mi w kark. Bo maseczkę, o dziwo posiada, ale nosi ją pod nosem.

niedziela, 12 kwietnia 2020

ŻYCZENIA WIERSZEM WSPARTE


Wielkanoc w czasach zarazy to nietypowe święta.
Obowiązują zakazy, o których musisz pamiętać.
Zabrały nam, te zakazy, rodzinne, świąteczne śniadanka,
przy zastawionych stołach, na których święconka z barankiem.
Zabrały nam te zakazy codzienną, serdeczną bliskość,
a w zamian za to nam dały WIELKI NIEPOKÓJ O PRZYSZŁOŚĆ,
a w zamian za to nam dały surowy, domowy areszt
i ten, kto dzisiaj ma pieska, to jakby skarb wielki znalazł.
…................................................... ………….. nasz rząd.
Tysiące Polaków już traci posady.
Cóż robić. WESOŁYCH ŚWIĄT!

Instrukcja: z uwagi na szanowany przeze mnie pluralizm polityczny każdy może w miejsce wykropkowane wstawić, co uważa
Pominiecie wersu  nie bylo możliwe z uwagi na rym: rząd - świąt.


Wiersz napisała moja przyjaciółka Krystyna Królikowska - Waś. I pozwoliła opublikować. Do życzeń w nim zawartych dołączam swoje: 
Zdrowych, dobrych Świąt Wielkiejnocy

czwartek, 12 marca 2020

BABCIA NA ROZSTAJNEJ DRODZE



Czuję się dyskryminowana. W słusznej sprawie, ale zawszeć. Ja babcia, zawsze na usługi. Zakochana we wnuczce. Mająca, akurat teraz, dużo czasu, by się nią zająć, by spędzić czas na wzmacnianiu łączących mnie z nią więzi, zostałam skazana na odosobnienie.

czwartek, 14 listopada 2019

POCHWAŁA TRZYNASTOZGŁOSKOWCA



Otrzymałam maila od przyjaciółki: "Tak sobie napisałam. I pisząc to miałam świetną zabawę". A że ja miałam świetną zabawę czytając to, co ona napisała, i Was zapraszam do lektury. Za zgodą Autorki rzecz jasna.

niedziela, 6 października 2019

GRANICE TOLERANCJI


Nareszcie tramwaje i autobusy będą przestronne, z miejscami siedzącymi dla wszystkich potrzebujących miejskiego transportu mieszkańców, a przy tym zdesperowanych lub pozbawionych węchu. Zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym.