poniedziałek, 17 września 2018

Rolnik szuka żony



Włączyłam telewizor, a że to ostatni dzień moich mazurskich wakacji, to bardzo się ucieszyłam, kiedy na ekranie zobaczyłam rolników. Na dodatek testujących kandydatki na żony.

poniedziałek, 10 września 2018

wtorek, 14 sierpnia 2018

Zwykłe węgierki. Całe 5 kilo




Najpierw ich szukasz. I nie od razu znajdujesz. Mnie się udało. Na bazarku w Szczytnie. Kupiłam węgierki. Zwykłe węgierki. Całe 5 kilo.
Na początku było wahanie. Coś mi się nie zgadzało. Leży na straganie kilka skrzynek, a w każdej śliwki, różne śliwki, większe i mniejsze, grubsze i chudsze, ciemniejsze i jaśniejsze, brzydsze i ładniejsze, tańsze i droższe. A wszystkie podpisane tak samo: „węgierki”.

środa, 1 sierpnia 2018

Goście się nudzą




Gościliśmy kiedyś na działce małego, bo niespełna rocznego, sympatycznego bobasa, w którym my, wszyscy dorośli, zakochaliśmy się od pierwszej chwili. Był tylko jeden problem. Marianek spał mało i szybko się nudził, a wtedy zaczynał się złościć i płakać. Metoda radzenia sobie z problemem była, i to bardzo skuteczna – trzeba było Marianka czymś zająć. Utulić, pokołysać, ponosić, połaskotać itd. Pokazać niebo, nalać wody do dużej miski i urządzić kąpiel. Postukać łyżką w stół. Wyjmować z torebki różne przedmioty i dawać mu do oglądania. I maluch się uśmiechał, wdzięczył i wszyscy byli zadowoleni.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Bezsenność na Mazurach




Niby powinno być fajnie. Budzi się człowiek wcześniej niż zwykle, czyli ma o te kilka godzin więcej dla siebie. A on, zamiast się cieszyć, miota się przeokrutnie.
Najpierw próbujesz spać, ale to nie wychodzi. Przewracasz się z boku na bok, aż w końcu prawie zasypiasz, tyle, że w tym momencie włącza się do życia twoja stara warkotliwa lodówka i buczy na tyle długo i głośno, by szansa na twój sen przepadła bezpowrotnie.

niedziela, 22 lipca 2018

GOŚCIE NA DZIAŁCE



Jest słońce. I świat rozświetlony. Leżaki wyciągnięte na trawę zachęcają do opalania. Na niebie wyłącznie błękit. Wiaterek ciut chłodnawy, ale  nie wolno narzekać. Mąż mówi, że prognozy znów się nie sprawdziły. Ja mówię:
- Strach pomyśleć, co by było gdyby się sprawdziły. Deszcz, chłód i zgrzytanie zębów.
A tak mamy piękne lipcowe przedpołudnie.

poniedziałek, 16 lipca 2018

A może końca świata nie będzie?



Jezioro, nasze, mazurskie, wygląda tajemniczo. Przymglone, pomarszczone od podmuchów wiatru. Szaro-granatowe. W ten piękny letni poranek zlewa się z chmurami i w niczym, jeśli chodzi o aparycję, nie ustępuje Bałtykowi. A w dodatku jest od Bałtyku cieplejsze. I, co bardzo ważne, nie jest słone. 
I kiedy tak siedzę w wodzie lub nad wodą, to myślę sobie, że może końca świata w ogóle nie będzie?

Warto przeczytać!

POŻEGNANIE ONETU