Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 maja 2018

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz wróży



Pan Doktor, i to nie byle jaki, bo z doktoratem z nauk medycznych, powiedział, że nie powinnam lekceważyć schorzenia i regularnie przychodzić z wizytą (trochę ją odwlekałam, przyznaję, a poza tym trudno się wcisnąć w kolejkę do Pana Doktora, o czym on prawdopodobnie wie najlepiej). Usłyszałam też, że powinnam regularnie zażywać leki (co starałam się czynić). Mina Pana Doktora była sroga. Ton głosu - umiarkowanie srogi.

niedziela, 11 marca 2018

Po kiego diabła ta fryzura?




To był ważny dzień. Koniec epoki gipsu. Moja złamana prawa ręka wraca do obiegu. Nie mam niestety pewności: zrosło  się czy nie zrosło? Połamańcy z kolejki w szpitalu twierdzą, że z reguły się zrasta. Ci z forów internetowych twierdzą inaczej i dlatego nie jestem pewna finału.
    Siedzę w zatłoczonej jak zwykle poczekalni i czekam na wyrok. Co chwilę ktoś pyta:
Kto z państwa jest ostatni?
    Kolejka niestety długa. Pocieszam się, że dobrą stroną czekania jest to, że ręka cały czas się zrasta i szanse, że będzie zrośnięta rosną.

niedziela, 25 lutego 2018

Poczekalnia



Kłębowisko – ludzi, płaszczy, oddechów; lęku i nadziei, czyli poczekalnia prywatnej przychodni okulistycznej. Za chwilę stanę się członkiem tej specyficznej zbiorowości, czyli pacjentką. Z prawem do fachowej pomocy, z obowiązkiem uległości wobec tego, co ta pomoc przyniesie. Zapłaciłam, co trzeba; podpisałam co należy, rezygnując z jakichkolwiek roszczeń i pretensji; wcisnęłam swój paltocik na przeładowany wieszak i, kolejny sukces, znalazłam wolne krzesło. Jeszcze 15 minut i wykwalifikowany personel zajmie się moim „popsutym” okiem. Na ścianach optymistyczne pejzaże, w kącie uśmiecha się zachęcająco automat z napojami i drugi, z wodą, gorącą i zimną. Czekam.