To
nie jest niestety mój problem. Ja wyglądam na swoje lata, czyli staro. Ona,
czyli moja znajoma, nie. Ma lat 60, a wygląda na trzydzieści. No, może na
czterdzieści, czyli ciut więcej. I nie wie, co zrobić. Szukanie rozwiązania w
Internecie zawiodło. Tam, co i rusz, informują, co zrobić, by wyglądać
młodziej. Znajoma patrzeć już nie może na tytuły typu: „Ma 57 lat, a wygląda
na 17” (wiadomosci.onet.pl), „Odkryto recepturę przeciwzmarszczkową”,
„Dermatolodzy jej nie znoszą. Szokująca metoda pielęgnacji skóry zszokowała
lekarzy” (wp.pl). Jak szokująca, to musiała zszokować. Cóż w tym
nadzwyczajnego.
Adieu moje książki
We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młodość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młodość. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
