Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2018

Po kiego diabła ta fryzura?




To był ważny dzień. Koniec epoki gipsu. Moja złamana prawa ręka wraca do obiegu. Nie mam niestety pewności: zrosło  się czy nie zrosło? Połamańcy z kolejki w szpitalu twierdzą, że z reguły się zrasta. Ci z forów internetowych twierdzą inaczej i dlatego nie jestem pewna finału.
    Siedzę w zatłoczonej jak zwykle poczekalni i czekam na wyrok. Co chwilę ktoś pyta:
Kto z państwa jest ostatni?
    Kolejka niestety długa. Pocieszam się, że dobrą stroną czekania jest to, że ręka cały czas się zrasta i szanse, że będzie zrośnięta rosną.