Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Glińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Glińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 kwietnia 2018

O kasłaniu, muzyce i odwadze w Filharmonii Narodowej


Pierwsza część koncertu, utwory Brahmsa i Mozarta, w drugiej części to, na co wszyscy czekali, czyli Koncert Skrzypcowy Prokofiewa. Na koniec zapowiedziano utwór Aleksandra Dolińskiego, czyli „zerwanie z istniejącymi dotychczas kierunkami muzyki współczesnej i próba własnej, niezależnej od wszelkich systemów techniki”*.