Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Przecież słucham


Chcecie wiedzieć, co powiedziała pewna stara hrabina na widok  nagusieńkiego niemowlaka? Otóż powiedziała tak: O ile mnie pamięć nie zawodzi – to mężczyzna.
Dowcip stary, ale jary. A przypomniał mi się dlatego, że ostatnio niektórzy czepiają się mojej pamięci. Słuch mam dobry, więc słyszę, co się do mnie mówi. A zachowuję się ponoć tak, jakbym nie słyszała.  Niektórzy, w tym szanowny małżonek, twierdzą, że: Ty mnie w ogóle nie słuchasz. Moje: Ależ słucham – nie jest przyjmowane do wiadomości.