Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 marca 2019

APEL


Kochani Blogerzy! Zwłaszcza ci zaprzyjaźnieni. 

Jeśli nie chcecie, abym pewnego dnia, próbując wstawić komentarz do Waszego wpisu, wyzionęła ducha, jeśli nie chcecie, abym całkiem straciła wzrok poddając się weryfikacji pod kątem: jesteś czy nie jesteś automatem, to  .... zrezynujcie z weryfikacji obrazkowych. 

Ślepnę, coraz bardziej ślepnę, wkurzam się, coraz bardziej wkurzam, szukając na beznadziejnie brzydkich obrazkach: samochodów osobowych, autobusów, sygnalizacji świetlnych... 

Za którymś razem na szczęście trafiam właściwie i dowiaduję się, że decyzją jakiegoś automatu, który nie musi udowadniać, że jest automatem, zostałam pomyślnie zweryfikowana i mój komentarz zostanie opublikowany.

Ale dłużej tego nie zniosę. Padnę na stanowisku blogersko-komentatorskim. I to będzie Wasza wina.