Adieu moje książki

We wszystkich moich domach zawsze było mnóstwo książek. I tak jest nadal. Nawet te najstarsze i najbardziej podniszczone towarzyszki mojego dzieciństwa zajmują kilka półek regału. Kiedy przeczytałam „Rzeczy których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy, zrozumiałam, że nie będę liczyć na decyzje potomnych, co z moich książek zostawić, a co oddać na makulaturę, tylko załatwię to osobiście. I nie tyle powyrzucam te wszystkie tomiska, chudsze i grubsze, na śmietnik (rzecz jasna w ramach selektywnego odbioru odpadów), co znajdę dla nich nowe domy. I tak powstał scenariusz do realizacji. Będę zdejmować z półek kolejne książki, czytać je po raz ostatni, oddawać im hołd w blogu i oddawać w ręce tych, których ucieszą. Przeczytają, odłożą na swoją półkę, albo puszczą w dalszy obieg. Zapraszam do lektury postów z serii ADIEU MOJE KSIĄŻKI.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2019

Dlaczego bloguję?



Bloguję, bo to się opłaca. Co prawda Władysław Bartoszewski  ostrzegał, że „nie zawsze to, co się opłaca, warto”, ale …  to już temat na inną okazję.
Za moje blogowanie odpowiada warunkowanie instrumentalne. Prawo efektu. Czynność, której towarzyszy lub po której następuje stan przyjemności, utrwala się. Szczur naciska dźwigienkę, bo dzięki temu dostaje smaczny kąsek i jest mu dobrze. Ja uderzam w klawiaturę, tworzę teksty mniej lub bardziej rozwlekłe i do bloga wklepuję, a w nagrodę otrzymuję sympatyczne komentarze i poznaję wspaniałych ludzi. Owszem, czasami trafia się ktoś nieco mi niechętny, ale to mnie nie zraża. Lepiej mieć antagonistów niż być niezauważonym.